5 rzeczy, które NIE podobają nam się w Diablo 4

2019 11 10 081232

Wczoraj przeczytaliście o fajnych rzeczach z Diablo 4. Dzisiaj jednak wrzucimy kilka kamyków do ogródka Blizzarda i powiemy o tym, co nam się nie podobało w zapowiedzi, gameplay’ach i panelach tematycznych. 

Gotowi? 


Grafika

Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że to, co zobaczyliśmy na gameplay’ach to wersja Alpha (albo Pre-Alpha) i sporo może się jeszcze zmienić, aczkolwiek… Diablo 4 nie zrobiło na nas wizualnego wrażenia. Nie było opadu szczęki i efektu „ale to piękne”.  

Gra wygląda poprawnie… i tylko poprawnie. 

Po kim jak po kim, ale po Blizzardzie, który dysponuje miliardowymi kwotami, spodziewaliśmy się rewolucji czy nawet pewnego rodzaju „next-genowości”, jeśli chodzi o oprawę wizualną. Diablo 4 mogło zostać najpiękniejszą grą w swoim gatunku…Ale chyba nie zostało. Bo czy Diablo 4 wygląda ładniej niż Wolcen lub Lost Ark na maksymalnych ustawieniach graficznych? No właśnie. 

Brak rewolucji

Grafika nie zachwyca i tak samo nie zachwycają poszczególne mechanizmy gry, które nie będą niczym odkrywczym. Żaden z systemów Diablo 4, który został pokazany (lub zapowiedziany) na BlizzConie nie jest nowatorski. Wszystko to już wiedzieliśmy wcześniej: world bossy, randomowe eventy, specjalne dungeony z dodatkowymi utrudnieniami itd.

Już teraz możemy powiedzieć, że Diablo 4 (raczej) nie będzie next-genem i (raczej) nie będzie rewolucją dla gatunku ARPG. Prawdopodobnie dostaniemy solidnego h’n’s, który będzie działał na utartych schematach… tylko tyle i aż tyle. 

Bardzo odległa data premiery

Zapomnijcie, że Diablo 4 ukaże się w 2020 roku. 2021 rok też wydaje się mało prawdopodobny. Sam Blizzard przyznał, że gra nie pojawi się wkrótce, nawet według ich standardów („not coming out soon – not even Blizzard soon”). 

Przypomnijcie sobie sytuację z Diablo 3. Gra została zapowiedziana w 2008 roku, a wyszła… w maju 2012 roku. Gdyby przyjąć taki scenariusz w przypadku Diablo 4, to na Lilith wyruszymy dopiero w 2023 roku. Będziecie tyle czekać? 

End-game

Nie od dziś wiadomo, że podstawą sukcesu gry-usługi (czy tam gry MMO), a tym właśnie będzie Diablo 4, jest rozbudowany end-game. Chodzi o to, żeby gracze mieli po co logować się w kolejnych dniach i ewentualnie wydawać pieniądze. 

Niestety w D4 wygląda to na razie biednie. Oprócz tych szumnie zapowiadanych dungeonów i PvP, nie usłyszeliśmy o żadnych innych aktywnościach. Żeby czasem nie skończyło się na tym, że po przejściu fabuły, zostanie nam robienie kolejnych instancji,  levelowanie bohatera (w D4 nie będzie Paragonów, tylko coś „innego”) i czasami zabawa gracz vs gracz. 

Tym bardziej że Diablo 4 nie dostanie domków, a crafting nie będzie tutaj tak rozbudowany jak, chociażby w Path of Exile. 

Na razie D4 wygląda na grę na maksymalnie kilkadziesiąt godzin. Oby to się zmieniło…

Brak konkretnej wizji 

Obejrzyjcie sobie jeden czy drugi wywiad z Game Directorem lub Lead Designerem Diablo 4. Panowie „walą” tam ogólnikami,  nie starając się nawet zagłębiać w szczegóły gry. 

Gdy jednak pojawiło się jakieś drobiazgowe pytanie o ten czy inny element gry, który akurat nie był zaprezentowany na panelu lub gameplay’u, odpowiadali: „nie wiem”, „zobaczymy”, „jeszcze tego nie planujemy”. Nie chcemy być złośliwi, ale to wszystko wygląda tak, jakby Blizzard sam jeszcze nie wiedział, jak ma się prezentować finalna wersja D4 i co powinno się tam znaleźć. 

Naszym zdaniem Diablo 4 jest obecnie gotowe w dziesięciu, maksymalnie dwudziestu procentach. Blizzard po prostu zapowiedział nieprzygotowaną grę, bo musiał to zrobić (inaczej nie miałby życia po BlizzConie), a prawdziwa produkcja D4 rozpocznie się dopiero teraz.

Trochę pachnie prowizorką i wcale nie będzie zaskoczeni, jeśli ostateczna odsłona D4 będzie kompletnie inna od tego, co dostaliśmy teraz. To może oczywiście wyjść na plus, ale może tak być przeszkodą. 

Zobacz także

78 komentarzy