7 gier MMORPG, które są popularniejsze na prywatnych serwerach

Topka

Prywatne serwery istniały, istnieją i istnieć będą. Nic na to nie poradzimy. To nieodłączna część gier MMORPG, którą musimy zaakceptować. 

W większości przypadków takie „piraty” nie wpływają jakoś specjalnie na funkcjonowanie oryginałów. Zazwyczaj… Bo mamy kilka (a nawet więcej niż kilka) tytułów, które popularnością i liczbą graczy przebiły oficjalne wersje od oficjalnych wydawców. Poniżej przedstawiamy TOP7 takich gier MMORPG!


7. Ultima Online

Myślicie, że przez 21 lat istnienia Ultimy Online ludzie opłacali miesięczny abonament (do 2018 roku Ultima Online działała w modelu P2P) i grali tylko i wyłącznie na oficjalnej wersji. Nic z tego.  O wiele większą popularnością od Globala cieszyły i nadal cieszę się pirackie serwery (pirackie shardy), które zapewniają te same wrażenia z gry, ale za darmo i to jeszcze z wieloma atrakcjami. Pod względem regularności aktualizacji, eventów, boostów (itd.) pirackie shardy biją na głowę oficjalną Ultimę Online. Nic więc dziwnego, że w tym wypadku ludzie chętniej sięgają po nielegalną wersję. 

6. Tibia

Umieszczenie Tibii w tym rankingu może się wam wydać trochę dziwne, ale gdyby przyjrzeć się faktom i liczbom, to OTS-y (Open Tibia Servery) biją na głowę oficjalną Tibię. Są ich całe setki, na wielu z nich mamy tysiące (zalogowanych) użytkowników. Użytkowników? Raczej byłych Tibijczyków, którzy z różnych powodów upuścili oryginał i poświecili swój czas na piraty. Nie każdy ma tyle czasu, że godzinami grindować na Globalu. Na OTS expienie jest szybkie, można się ponaparzać z ludźmi i zakosztować rzeczy, które normalnie nie byłyby dla nas dostępne (między innymi z powodu kont Pacc).  

OTS-y to jedno, ale nie zapominajmy o masie wariacji Tibii (Alganon, Grand Line Adventures), które na tibijskim silniku mogą wyczarować cuda. 

5. Lineage 2

To nie przypadek, że 4Game, a teraz NCSoft zainteresowali się klasycznym Lineage 2. Po prostu zauważyli ogromną popularność wersji Vanilla na prywatnych serwerach. Fani gry byli zakochani w pierwszych wersjach tego MMORPG, dlatego zamiast tkwić na Globalu, który z każdym patchem stawał się inny (nie chcemy powiedzieć, że gorszy), woleli wrócić do korzeni. 

Nie dotyczy to jednak tylko Classic. Prywatne serwery L2 dają o wiele więcej możliwości. Dzięki ekspresowemu expeniu możemy w mgnieniu oka wypróbować end-game oraz niesamowitego PvP, które było i jest jednym z najmocniejszych elementów tej produkcji. Z miejsca moglibyśmy wam wskazać kilkanaście prywatnych serwerów po kilka tysięcy graczy online. Gdyby te wszyskie osoby wróciły nagle do Globala, to L2 stałby się jednym z najpopularniejszych obecnie MMORPG na rynku. 

4. Metin2

Metin, Metin, Metin. Jedni go kochają, inni nienawidzą. Metinowi2 nie możemy jednak odmówić ogromnej popularności wśród naszych rodaków (i nie tylko). Niby oficjalna (polska) wersja cieszy się wielkim wzięciem, ale porównywalną lub nawet większą liczbę graczy możemy zaobserwować na prywatnych serwerach. 

Tylko w naszym kraju istnieje 5-10 poważnych privów, które mogą się poszczycić dużą i co najważniejsze bardzo oddaną społecznością, która dzień w dzień regularnie loguje się do ich gry. Nawet ostatnie przypadki „blokowania” takich piratów (np. przez Webzena) nie odwróciły trendu. Znamy przypadki, kiedy postacie lub zestawy przedmiotów z prywatnych serwerów były sprzedawane (np. na Allegro) za grube tysiące złotych. To tylko dowodzi niesamowitej siły privów Metina2. 

3. Dekaron

Jak myślicie, dlaczego Dekaron przez tyle lat utrzymuje się na powierzchni? Nie tylko z powodu swojej ogromnej grywalności, ale także z powodu całej masy prywatnych serwerów, które istnieją praktycznie od samego początku. Acclaim Games, Nexon, a teraz Vertigo Games nie walczyły z nimi, bo wiedzieli, że byłoby to samobójstwo. Ludzie bawią się w privy, a potem wracają na Global... i tak karuzela kręci się cały cas. 

Piraty Dekarona mają jeszcze jedną zaletę. Aktualizacje do gry czy nowe klasy pojawią się tam wcześniej niż na Globalu. Tak było z ostatnimi dwoma klasami. Wcześniej mogliśmy nimi zagrać na privach niż na oficjalnej wersji. 

2. Ragnarok Online

Bądźmy szczerzy. Oficjalna wersja Ragnarok Online umarła wiele lat temu, a falę goryczy przelała tegoroczna decyzja o blokadzie Europy. Fani tej produkcji albo odpuścili sobie granie, albo po prostu przerzucili się na pirackie serwery, które oferują taką samą zabawę, ale na wysokich rate’ach, gdzie nie trzeba grindować do bólu i męczyć się z nie do końca ogarniętym wydawcą. 

Weźmy pierwszego lepszego priva Ragnarok Online z Google – 661 players online. Kolejny priv – 920 players online. Kolejny – 532 players online. A takich serwerów są dziesiątki...

1. MU Online

Nie mogło być innego zwycięzcy. Żaden inny MMORPG nie posiada tylu prywatnych serwerów co MU Online. Przez 15 lat istnienia gry powstały ich całe tysiące. Niektóre padały po kilku tygodniach, ale niektóre działają od wielu lat, wciąż przyciągając tysiące osób na serwery. Weźmy takiego <tutaj nazwa pirackiego serwera MU Online>, który wystartował w 2007 roku, który posiada prawie 100 tys. zarejestrowanych użytkowników i który gromadzi wieczorami nawet 1100 osób online. 

Zresztą najlepszym dowodem na niesamowitą popularność pirackich serwerów MU Online jest fakt, że Webzen raz na jakiś czas otwiera u siebie Speed Server, który działa na zasadach identycznych co „piraci” (ogromny boost do expa, zwiększony drop itd.). W ten sposób chce odciągnąć fanów MU Online od pirackiej zabawy. Na którą metę to się udaje, ale potem... 

Zobacz także

39 komentarzy