Oglądacie Sword Art Online? Czy tak będzie wyglądał MMO przyszłości?

Missing

Nigdy nie lubiłem anime.

Oczywiście, obejrzałem calutkiego Death Note, Berserka i kilka „ważniejszych” animacji, ale jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do japońskiego poczucia humoru i tego orgazmopodobnego sposobu mówienia u tamtejszej płci żeńskiej. Dla Sword Art Online zrobiłem jednak kolejny wyjątek, może dlatego, że jest bezpośrednio związany z gatunkiem, dla którego codziennie „kopiuję” dziesiątki newsów. I co?

I jestem bardzo mile zaskoczony. Nie do końca podoba mi się formuła i przeskakiwanie co kilkanaście pięter (kto ogląda – wie o czym mówię), ale podobno ma być lepiej i fabuła ma się wykrastylizować. Także wątek miłosny obojga bohaterów nie do końca godzi się z konwencją MMORPG, ale to przecież anime, a w anime potrzeba czegoś/kogoś, aby zatrzymać nastoletniego widza.

Moim zamiarem nie jest jednak recenzja, a zwrócenie uwagi na technologię Sword Art Online, które już teraz przypomina… MMORPG przyszłości. W 2022 roku coś takiego pewnie nie powstanie, jak to ma miejsce w anime, ale za 50, 100 lat już pewnie tak.

Jeśli wierzyć serialowi, to SoA jest pierwszym VR (Virtual Reality) MMORPG w historii, które za pomocą NerverGearu pozwala przenieść się w wirtualną rzeczywistość gry, w tym wypadku akurat do świata Sword Art Online. Taki sprzęt oddziałowuje na ośrodki mózgowe i wysyła nas w jakby sen, z którego w każdym momencie możemy się „wylogować”, teoretycznie, bo nie chcę zbytnio spoilerować, żeby nie popsuć zabawy przyszłych widzom.

Jest skonstruowany na bazie gry, więc istnieje tam kilka elementarnych zasad, które nie do końca zgadzają się z rzeczywistością. Nie czujemy bólu, nie czujemy zmęczenia, nie możemy się „najeść” wirtualnym jedzieniem, a wszelka interakcja z innymi graczami odbywa się przy pomocy interfejsu. Na przykład? Żeby zaprosić kogoś do Party nie wystarczy stanąć przed nim i palnąć Chcesz do Grupy?, tylko wysłać mu elektroniczne zaproszenie, które pojawi się w jego Menu.

Pewne podobieństwa ze światem ludzi jednak są.

U homo-sapiens nie ma magii? Nie ma. Tak samo jest w Sword Art Online, gdzie wszystko robimy „własnoręcznie” (bez skojarzeń), więc większość graczy uzborojona jest w miecze. Teoretycznie, nie ma tu także podziału na klasy. Każdy jest tutaj DPS’em, z tym wyjątkiem, że niektórzy wolą tylko tankować, a pozostali tylko atakować.

<Na serio>

Może i SOA skierowany jest do młodszych (od mnie), ale potrafi także umiejętnie – choć nie wprost – zająć się autentycznymi problemami. Kto dotrwał do 8 odcinka, pamięta pewnie kwestię Kirito, który mówi, że…

Kto do razu skapował, że chodziło o graczy no-life? Aż tak mało?

Byłby to chyba największy problem futurystycznych MMORPG’ow, takich jak SOA, gdzie niektórzy gracze – nie chcę ich nazywać wurzutkami – spędzaliby w takim świecie większość czasu, przez co granica między „realem” a „wirtualem” regularnie by się zacierała. Trudno się im jednak dziwić, kiedy w realu nie grzeszyliby urodą i elokwencją, zaś w grze stawaliby się bohaterami z wymarzonym wyglądem (gdyby nie było oczywiście tych posranych lusterek, kto oglądal – wie o czym mówię).

Od razu +100 do poczucia wartości.

Z drugiej strony.

Czy życzie w Utopii, bez wojen, bez gazet, bez nieobiektywnego guru, bez TVN’u, bez religii, BEZ PODATKÓW nie brzmi zachęcająco? Nie chcielibyście mieszkać w Perfect World (nie tym od PWE), w którym wszelkie troski z realnego świata przestałyby mieć znaczenie, nawet gdybyśmy do resztki zatracili swoje człowieczeństwo i stali się pionkami w jakiejś grze?

Oj, coś mi się zdaje, że znalazłoby się miliony chętnych. 

<Koniec na serio>

Zapraszam do komentowania.

Z formalnych: Sword Art Online możecie obejrzeć np. TUTAJ. Seria liczy 25 odcinków (obecnie wyszło 10 epizodów), ale planowane są kolejne sezony.

 

guru

 

Zobacz także

135 komentarzy