To już piątek, więc czas na Ozonkowe TOP#10 MMO

Missing

Tu da tu dam tum... baaaaaa.

Wita państwa bardzo serdecznie Maciej Maksymilian Rak. Wybiła godzina 12:00, czas na Wiadommości.

To już trzeci tydzień, od kiedy kraj pogrążyła w niepokoju wieść o planowanym opublikowaniu tak zwanej "listum decimum". W zamieszkach na terenie całej Polski zostało rannych już 31 osób oraz pies. Redakcji Wiadommości udało skontaktować się ze sprawcą tego zamieszania, panem Izydorem "Ozonkiem" Stefanowiczem. Na miejscu jest nasz reporter. Halo, halo, Kasiu, słyszysz mnie?

K: Słyszę cię doskonale, Macieju i witam, prawda, wszystkich naszych widzów. Jest ze mną pan Stefanowicz. Panie Izydorze, pana zapowiedź "spisu dziesięciu" podzieliła, prawda, nasz kraj. Myślę, i wielu się ze mną w tym zgadza, że przyszedł już czas odsłonić, prawda, rąbek tajemnicy.

I: Mistrzu.

K: Nie rozumiem?

I: Widzi pani tą puszkę po Coli na moim ramieniu? Oznacza to, że jestem jednym z siedmiu Masywnych Koneserów i przysługuje mi odpowiedni tytuł, nomen omen Magister, innymi słowy Mistrz.

K: Dobrze więc, Mistrzu Izydorze. Chyba pora przekazać ludziom, co w trawie piszczy?

MI: Hmm... biorąc pod uwagę faunę tej szerokości geograficznej, będzie to zapewne chorthippus biguttulus, konik polny, chociaż może być to równie dobrze pan Zenek spod siódemki, nie najlepiej ostatnio wyglądał.

K: Mam na myśli pańską słynną, prawda, listę.

MI: A, to. Chwila, mam ją chyba w kieszeni spodni... aha, jest! Nieco się pogniotła, ale chyba wciąż czytelna.

K: Zaraz, zaraz. Lista Dziesięciu, która podzieliła cały kraj, jest zapisana na odwrocie biletu autobusowego?

MI: Ograniczone fundusze, rozumie pani. Ponadto muszę zaznaczyć, że papier jest w całości degradowalny, także służby komunalne nie mają prawa podnieść mi stawki na odpady. Oni są wszędzie z tymi ich kamerami, aż ciarki przechodzą. Śmieci monitorowane, co za czasy.

K: Bardzo... praktyczne, prawda, podejście. Ale czas ucieka, więc panie i panowie, oto Mistrz Stefanowicz ze swoją osobistą Listą 10 najlepszych MMOG wszechczasów. Może zacznijmy od końca, ludzie lubią odrobinę emocji.

MI: Khem, khem:

K: Przepraszam, czy to na pewno właściwy bilet? Przecież na całym świecie wiadomo, że nie znosi pan, prawda, instancjówek?

MI: A no tak. Jednak w momencie, gdy Vindictus pojawił się po raz pierwszy - wtedy jeszcze z sowieckimi blokadami na IP - był on jednym z nielicznych action non-targetów na rynku i naprawdę się wyróżniał spośród ton innych produkcji. Dynamiczne sterowanie, gdzie kombosy wykonujemy głównie za pomocą myszy, interakcje z otoczeniem, schludna grafika oraz świetny system zniszczeń ekwipunku zapewniły tej grze miejsce w moim serduszku, a tym samym na liście #10. Szkoda tylko, że po pewnym czasie można umrzeć z nudów wałkując w kółko te same mapy.

K: Cycki online? Coś mi tu śmierdzi przekupstwem. Sam przyznałeś w swojej recenzji, mistrzu, że Scarlet Blade to niezbyt ładna, nudna gra bez contentu i absolutnie beznadziejnym PvE.

MI: Jak zwykle błyskotliwie, pani Kasiu, i ma pani absolutną rację. Scarlet Blade jest co najwyżej średniakiem jeśli chodzi o większość aspektów, natomiast jest jeden czynnik, który tą grę ratuje, ba, nawet wynosi ponad inne, a jest nim mass PvP. Masowa siekanka odbywa się tam na każdym kroku, krew się leje strumieniami, a krągłe ciała naszych bohaterek zaścielają pola bitwy. Co najważniejsze, mamy w tym cel, bo walczymy o konwoje, bossy i nexusy z przeciwną rasą. Dzień bez kilkuset trupów na swoim koncie to dzień stracony.

MI: Hm? Zabrakło pani złośliwych komentarzy?

K: Ha ha. Nie, w tym wypadku sprawa jest jasna i wielu ludzi zgadza się, że ROHAN to bardzo przyjemna grindówka, chociaż zniszczona przez, prawda, wydawcę.

MI: Pani źródła jak zwykle nie zawodzą. Tak, ROHAN był przyzwoitym tytułem dopóki nie umarł z powodu, między innymi, Item Shopu. Na uwagę zasługiwały zwłaszcza animacje, unikalny system tworzenia i ulepszania ekwipunku, a także hazardowe rybołóstwo.

MI: Nie wątpię, że zauważy pani, że to już druga instancjówka na liście, chociaż tym razem z całkiem innego gatunku. O tak, Path of Exile to godny duchowy następca rewelacyjnego Diablo 2 i nie mogło go tu zabraknąć. Olbrzymie możliwości rozwoju postaci w połączeniu z dynamiką rozgrywki sprawiają, że dekorowanie lochów wnętrznościami naszych przeciwników nigdy nie było tak przyjemne.

K: A co z Diablo, prawda, trzy?

*trzask*

K: Przeplaszam. Tfu... i tak nie lubiłam tyk siekaczy.

MI: Jeśli już o wnętrznościach mowa, to nie sposób nie wspomnieć o prawdopodobnie jedynym MMORPG, który ma napisane na etykiecie "horror". Nie da się ukryć, że fizyka flaków stoi na najwyższym poziomie, a grindowanie i dekapitacja przeciwników to sama radość, choć z tym horrorem to bym nie przesadzał. Requiem Online ma niepowtarzalny klimat na który składają się mroczne mapy, pustkowia oraz brutalne, otwarte PvP. Szkoda tylko, że nigdy nie dostało odpowiedniej reklamy.

K: Uff... połowa za nami. Zanim pzejdziemy do dlugiej cęści, mas jakieś komentaze, mistzu Izydoze? Cego mozemy się spodziewać?

MI: Chciałbym powiedzieć, że mam dla ciebie niespodzianki, ale to nieprawda. Każdy z tytułów w pierwszej piątce stanowczo zapracował sobie na to i należy oczekiwać oczekiwanego.

MI: Pomimo, że remake MMORPG od Square jest nadal w drodze, to nie można zapominać, że oryginalna premiera czternastej odsłony finalnej fantazji odbyła się trzy lata temu. Wersja 1.0 rozczarowała wielu graczy, jednak ja do nich nie należę. 

Pod topornym interfejsem i powolnym systemem walki skrywała się świetna fabuła, grafika, bardzo elastyczny system klas oraz wybitna muzyka skomponowana przez Nobuo Uematsu, odpowiedzialnego za ścieżki dźwiękowe dla większości Finali. Szczerze mówiąc - FFXIV warto kupić nawet dla samej muzyki.

K: No nie, nawet ty, mistzu Izydoze? Jak mozes stawiać to dwuwymialowe badziewie dla gimnazjalistów na liście wszechcasów, w dodatku tak wysoko?

MI: ... za dużo zębów masz, kobieto?

K: Juz nie.

MI: Słuchaj więc i zakoduj to sobie w swojej dziennikarskiej makówce. To "dwuwymiarowe badziewie dla gimnazjalistów" było swego czasu najbardziej klimatycznym i skomplikowanym MMORPG wymagającym myślenia i refleksu. Wyobraź sobie świat, w którym nie istnieją żadne tutoriale, guide, a w internecie nie znajdziesz pomocy. Jesteś zdany na siebie, a każda dziura do której wchodzisz, jest wielką niewiadomą, która może posłać cię o kilka poziomów, kilka dni gry do tyłu. Wyobraź sobie świat, w którym ludzie tworzą między sobą kruche sojusze, a każda osoba, którą zaatakujesz, może okazać się znajomym "high levela", a zrobienie sobie takiego wroga oznacza praktycznie koniec gry.

O tak, Tibia miała swój niepowtarzalny klimat i niezmiernie żałuję, że z upływem lat zamieniła się w jeden wielki botland. Uczcijmy to minutą ciszy.

Dziękuję.

MI: Wygląda na to, że trzecie miejsce zajął kolejny klasyk, któremu do trójwymiaru zabrakło zaledwie odrobinki. Ragnarok Online to majstersztyk Gravity, który już od ponad 10 lat zrzesza olbrzymią ilość graczy. Ciężko mi zliczyć ile razy powracałem do tej gry.

Jest to jeden z niewielu tytułów, który naprawdę daje graczowi swobodę budowy swojej postaci oraz samej gry. Rozwijamy się jak chcemy, idziemy gdzie chcemy, robimy co chcemy. Wszystko to w bardzo dynamicznej oprawie. No i wisienka na torcie – War of Emperium. Jeden z najlepszych trybów siege, jakich można uświadczyć w MMORPG, zarówno jego pierwsza wersja, jak i 2.0. Miodzio.

MI: Co pani tak zamilkła, pani Katarzyno?

K: Koncentruję się na, plawda, bólu.

MI: Słusznie, ból oczyszcza i uczy pokory. Ale do rzeczy. Pora na przedstawienie srebrnego medalisty tych zawodów, którym okazał się nie kto inny, a Lineage 2. Zresztą, po co ja się produkuję, przeca każdy o tym MMORPG słyszał. Olbrzymi, otwarty świat z genialnym mass PvP oraz siege z udziałem aż kilkudziesięciu klas. 

Oj tak, Lineage 2 postawił poprzeczkę bardzo wysoko i niejednokrotnie rozpoczynałem na nowo rozgrywkę, czy to na shardach oficjalnych, czy to na licznych prywatnych serwerach i za każdym razem zostawałem na dłużej. Pomimo jednak wysokiej poprzeczki, komuś udało się ją przeskoczyć, a to prowadzi nas do numeru jeden. 

K: Chyba wiem, Aion?

MI: Ależ oczywiście! Pierwsze miejsce na podium zajął młodszy brat Lineage 2 od tych samych rodziców, NCSoftu. Muszę przyznać, że to zwycięstwo o grubość włosa. Nie można jednak zapominać, że Lineage 2 z każdym update stacza się w dół (choć nadzieja pozostaje), a Aion wręcz przeciwnie, pnie się w górę. Pomimo systemu point'n'click Aion w dynamice walki bije na głowę większość non-targetów, z TERA na czele.

K: O właśnie! Czegoś mi brakowało w twojej liście! Gdzie jest TELA?

MI: Wolałbym, abyś nie przerywała mi w połowie zdania, ale pytanie zasługuje na odpowiedź. TERA nie prezentuje sobą nic oprócz tony skopiowanego contentu oraz oczojebnej, jaskrawej grafiki. Aion bije ją na głowę pod każdym względem za wyjątkiem tej ostatniej. Olbrzymia ilość contentu, walki powietrzne, efektowne siege, fabuła, świetna muzyka, bossy wymagające odrobiny myślenia i refleksu, a także doskonale rozwiązane PvPvE trzech frakcji stawia MMORPG od NCSoftu na samym szczycie obecnie dostępnych tytułów, zarówno free-to-play, jak i tych płatnych. A już wkrótce 4.0.

K: Eem... albo nie. Nie mam już więcej pytań. Mam nadzieję, że rozwialiśmy wątpliwości nasych, plawda, widzów i ta publikacja uspokoi nastloje ludzi. Dziękuję za twój cas, mistzu.

MI: Ależ nie ma za co, moja droga. Jeszcze słówko do widzów: może to i moja subiektywna lista, ale nie zapominajcie – Ozon ma zawsze rację. Bez odbioru.

Zobacz także

58 komentarzy

Wyszukiwarka

Forum dyskusyjne

Najnowsze video

Dodaj nas

Ankieta

Wybierz jedno:

Wyniki

Obrazek dnia

Dom

Kalendarz