Rewia mody w MMO. Dlaczego kupujemy cosmetici?

Minaiturka

Item shop. Miejsce doskonale znane każdemu graczowi MMO. Można go zarówno kochać, jak i nienawidzić. Faktem jednak jest to, że wirtualne witryny z dobrami, które można zakupić za realne pieniądze, występują niemalże w każdej grze online.

Ich asortyment stanowią przedmioty, które realnie mogą wpłynąć na naszą grę, np. dając nam bonusowe punkty doświadczenia, zwiększając liczbę miejsc w ekwipunku, czy obiecując wejście w posiadanie drogocennych dóbr, jeśli tylko otworzymy paczkę.

Oferta item shopu jest jednak znacznie dłuższa i widnieją na niej pozycje, które w żaden sposób nie przełożą się na realną przewagę w grze. Mowa oczywiście o tzw. przedmiotach kosmetycznych (cosmeticach).

 

 

Fantasmagoryjne nakrycia głowy, majestatyczne skrzydła, czy fluorescencyjne wierzchowce, posiadające szereg animacji, to tylko wierzchołek góry lodowej. Katalogi sklepów posiadają zazwyczaj dziesiątki stron elementów ubioru, dekoracji, czy emotek, które możemy posiąść, jeśli tylko uzupełnimy puste pola danymi naszej (bądź rodziców) karty kredytowej.

„Ale po co ktoś miałby to kupować”? – zapytacie. Już wyjaśniam, tylko wpiszę kod BLIK.

Gry online to idealne miejsce do rozwoju wirtualnych społeczności. Gracze spędzają ze sobą czas, łącząc się w gildie, handlując, walcząc,  czy odpoczywając na truchłach poległych wrogów.

Wirtualna, czy nie, każda społeczność w miarę rozwoju doprowadza do tego, że jej członkowie zaczynają stawać się mniej lub bardziej anonimowi. W żaden sposób nie koresponduje to z ludzkimi aspiracjami, by wyrażać siebie, wyjść z tłumu, zamanifestować swój indywidualizm. I tu na scenę wkraczają item shopy.

 

 

Wiem, co napiszecie. Kupowanie przedmiotów kosmetycznych nie jest jedyną formą, która zapewnia w grach indywidualizm. Można to osiągnąć na szereg sposobów od obrania zabawnego nicku, poprzez wykorzystywanie dostępnego w „normalnej grze” ubioru, na wbiciu trudno dostępnego osiągnięcia, czy wysokiego poziomu postaci kończąc. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Nie każdy jednak jest na tyle kreatywny, czy wytrwały, by swój indywidualizm wyrazić w ten sposób.

Nie chcę wchodzić w rolę sędziego i kata oceniając, czy nabywanie przedmiotów kosmetycznych to zjawisko pozytywne, ani tym bardziej, czy jest ono potrzebne. Skoro bowiem wirtualne sklepy istnieją i pojawią się w nich kolejne wierzchowce, ubrania, czy ramki to znak, że jest na to popyt. Twórcy gier zwyczajnie odpowiadają na zapotrzebowanie graczy.

Bardziej niebezpiecznym wydaje mi się sprzedawanie przedmiotów, które mają realny wpływ np. na ekonomię gry, czy takich, które sprawiają, że dana produkcja zaczyna podążać w stronę Pay 2 Win. Ale to już temat na zupełnie inny tekst.

 

 

Zobacz także

5 komentarzy