RuneScape ma kłopoty, bo jakiś gracz wydał 220 tys. zł na mikrotransakcje

Rrr

Temat lootboxów i mikrotransakcji w grach sieciowych wraca jak bumerang.

Ostatnio zajęła się nim brytyjska agencja rządowa DCMS (Department for Culture, Media and Sport), która przygotowała nawet specjalny raport w tej sprawie

Sporo miejsca zajmuje tam… RuneScape, które zdaniem Brytyjczyków (i nie tylko) prowadzi bardzo inwazyjną, czy wręcz drapieżną politykę mikrotransakcji czy wręcz hazardu ("Squeal of Fortune”, “Treasure Hunter itd.). Jako przykład posłużono się przypadkiem pewnego Brytyjczyka, która wydał na RuneScape około 50 tys. funtów (220 tys. złotych), wyrządzając (finansową) szkodę sobie, jak i swoim bliskim. 

Wątpliwe jednak, żeby to się zmieniło w najbliższym czasie. Aż 1/3 wszystkich przychodów Jagexu pochodzi z mikrotransakcji RuneScape. 

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze artykuł na Kotaku, który przytacza słowa użytkowników Reddita w sprawie RuneScape. Według nich gierka coraz bardziej polega na mikrotransakcjach, chociaż równocześnie trzeba też przecież opłacać miesięczny abonament, bez którego nie otrzymamy dostępu do całego contentu. 

Padło tam nawet porównanie, że RuneScape nie jest nawet grą Pay-To-Play, ale Pay-To-Pay. 


Wygląda na to, że fani RS wreszcie budzą się ze snu. Zobaczcie, co dzieje się na stronach związanych z grą. Memy, filmiki… krytyka Jagex. Dawno nie było takiego poruszenia wśród społeczności gry. 

 

 

Zobacz także

28 komentarzy