TOP5 Najgorszych wydawców/firm od gier MMO

Dupka

Gram w MMORPG’i od 14 lat (pierwsza była Tibia – koniec 2001 roku). Spróbowałem setek z nich, widziałem ich mocny i słabe strony, ale dopiero całkiem niedawno przekonałem się, że głównym priotytetem przy wyborze kolejnego tytułu nie jest model płatności, nie jest grafika, nie jest ilość klas postaci, uniwersum, nie są nawet wymagania sprzętowe (te zawsze można podwyższyć). W pierwszej kolejności patrzę na… wydawcę i wtedy już wiem, czy w ogóle brać się za daną grę, czy jednak odpuścić sobie, bo prędzej czy później zamkną serwery, albo wsadzą do Item Shop’u pierdyliard niesprawiedliwych rzeczy.

Oto lista – moim zdaniem – 5 najgorszych wydawców MMO na rynku. Czekało mnie trudne zadanie, bo takich kandydatów było całkiem sporo, ale ja wybrałem tylko piątkę, z którą mam nagorsze wspomnienia i które omijam z daleka. Jedziemy!

 

5.

Najlepszy pośród najgorszych wydawców. Problem GF (wcześniej Frogstera) nie leży jednak w częstym i szybkim zamykaniu tytułów, lecz w polityce firmy, która powoduje powolne niszczenie grywalności danego MMORPG’a. W jaki sposób? Poprzez niekompetencję, chciwość, casualizację, przekłamania, jak i tolalne olewanie i lekceważenie swoich użytkowników.

7 grzechów głównych GameForge’a:

  1. Kompletne zniszczenie (przez IS) świetnego niegdyś Runes of Magic
  2. Mówienie o Mythos jako „pierwszym h’n’s MMO”, choć była to zwykła dungeonówka
  3. Premiera Eligium i nieporadzenie sobie z bugami, co doprowadziło do szybkiego zamknięcia
  4. Ciągłe podwyżki w Item Shopie NoStale
  5. Lekceważenie userów w TERA Online i banowanie ich na forum za szczerą prawdę
  6. Przez pewien czas GF było ślepe w stosunku do czitów w Metin2
  7. Doprowadzenie do tego, że ludzie wolą grać na pingu 100 w TERA USA, niż w wersję EU

 

4. 

Z jednej strony jestem im wdzięczny za ciągłe utrzymywanie przy życiu bliskiemu mojemu sercu 9Dragons, ale nie jestem też ślepy i doskonale wiem, że jest to bardzo, ale to bardzo słaba firma wydawnicza. Znana głównie z tego, że zamyka swoje tytuły w rekordowo szybkim czasie.

  1. Masowe zamknięcia (w ostatnich 2 latach naliczyłem 8 takich „końców”)
  2. Skupowanie shitów i odgrzewanych kotletów z Azji
  3. Reaktywacja tytułów, które nie osiągnęły wcześniej sukcesów i które też zostaną wkrótce zamknięte (np. Karos Online)
  4. „Ciche zamknięcia”, gdzie nie informuje się nawet fanów o wyłączeniu gry
  5. Support, który leży na całej linii (na odpowiedź ws. 9Dragons czekałem 8 dni)
  6. Brak dodaktów i zaangażowania. Większość ich starszych tytułów wegetuje
  7. Zszargana reputacja

 

3. 

Webzen to firma, która z dobrego, szanowanego wydawcy spadła na samo dno. Po prostu stoczyła się, bo to, co wyprawiają przez ostatnie 2-3 lata woła o pomstę do nieba. Najpierw stracili szacunek graczy, później ich zaufanie, następnie zamknęli jeden z lepszych MMORPG’ów,  a teraz zaczynają skupować shity.

  1. Zamknięcie Archlord’a
  2. Zamknięcie SUN Online
  3. Zamknięcie Arctic Combat
  4. Nie doprowadzili do premiery R2 Online i Eternal Blade
  5. Archlord 2 - bugi, exploity i totalnie, niegrywalny MMORPG. Murowany faworyt do kolejnego wyłączenia.
  6. Zdecydowali się na zamykanego cztery razy SEVENCORE
  7. Nieudane eksperymenty: MU Rebirth, Archlord X Chronicles

 

2. 

Kolejna firma znana tylko z tego, że w ekspresowym tempie pozbywa się swoich tytuów, a jej portfolio zmienia się w każdym miesiącu. Ich polityka wygląda mniej więcej tak: „kupujemy 5-letniego kotleta z Azji” – „robimy hype” – „zamykamy po kilku miesiącach” – „kupujemy kolejnego”… tak kółeczko się zamyka i tak własnie wyglądają ostatnie lata z OGPlanet. Każdy mądra osoba będzie się trzymała z daleko od tej firmy.

  1. Nieoficjalny rekord w szybkości zamknięcia: Chibi Kart po 28 dniach od premiery
  2. Kupujemy crapa-zamykamy go-kupujemy kolejnego
  3. W ostatnich dwóch latach zamknięto… Dizzela, Chibi Kart, Heva Clonia Online, Gundog, Red Stone Online, Tactical Intervention, Zone 4 i parę mniejszych gier. 
  4. Niepewność. Ludzie nie wiedzą, czy ich gra przetrwa kolejny tydzień
  5. Brak jakiegoś „hitu” w swojej kolekcji
  6. Renoma na poziomie śmieciowym
  7. Support, o ile jakiś istnieje (w ramach testu w ubiegłą niedzielę napisałem Ticketa ws. Heroes of the Realm – nadal nic)

 

1. 

Absolutna porażka, zarówno w kwestii gier, marketingu, jak i walorów estetycznych. Nie miałem wątpliwości i od samego początku wiedziałem, że Najgorszym wydawcą MMO zostanie właśnie niemiecki gamigo. Współczuję tylko graczom Fiesty Online, którzy muszą z kimś takim użerać.

  1. Mega brzydkie, niefunkcjonalne i nieaktualizowane strony
  2. Brak dodatków, nowości, zero zaangażowania w rozwój gier
  3. Zamknięcia: KoK3, Grimlands, Martial Empires, Patrician Online, Magic Campus, UFO Online, Golfstar, rezygnacja z Otherlands
  4. Częste hacki i wycieki danych
  5. Poza Fiestą reszta tytułów jest umarła
  6. Zaspamowane przez reklamowe boty fora ich gier i zerowa reakcja modów
  7. Ciągłe błędy, errory i zerowa pomoc ze strony gamigo

 

 

Wyróżnienie: EA Games

Miałem pecha, bo listę TOP5 Najgorszych wydawców MMO przygotowałem już w poniedziałek, a zestawienie musiałem korygować ze względu na to, co wydarzyło się w środowe popołudnie. Coś, co nie zdarza się często: masowe zamknięcie dwóch, darmowych BF’ów, NFS World i FIFA World doprowadziły do tego, że firma została/zostanie niedługo bez gry MMO. Jakieś „wyróżnienie” się jednak należy, bo EA Games nie było to wzorową placówką, oj nie, nie. Elektronicy zawsze byli łakomi na kasę, psuli większość swoich darmówek, olewali czitów w NFS World i BFH. Można więc uznać, że dostali za swoje… ale jakoś nie jestem z tego powodu dumny, wręcz odwrotnie. 

 

PS Zgadzacie się z listą? Czy macie może swoich faworytów? 

 

Zobacz także

54 komentarzy