18-latek trafił do obozu, który miał go wyleczyć z nałogowego grania (w WoW-a). Niedługo potem zmarł…

2

Nie bez powodu Azjaci są uważani za najlepszych graczy największych no-life’ów na świecie. Procent uzależnienia od internetu i gier online (czyli również MMORPG) jest tam kilkunastokrotnie wyższy niż w Europie lub USA.

W Chinach istnieją nawet specjalne obozy, które oprócz intensywnych ćwiczeń fizycznych oferują pomoc psychologiczną. Wszystko po to, żeby pomóc nastolatkom wyjść z tego „okropnego” nałogu.

Właśnie do jednego z takich ośrodków trafił pewien 18-latek. Został skierowany z polecenia swoich rodziców, którzy nie mogli już patrzeć na jego tryb „no-life” Całe dni, tygodnie, miesiące spędzał na graniu (podobno chodziło o World of Warcraft i inne sieciowe tytuły).

Niestety, zaledwie dwa dni po jego przybyciu tam, rodzice otrzymali telefon z informacją… o śmierci swojego syna. Sprawą zajmuje się tamtejsza prokuratura, ale wiadomo, że ciało chłopaka było strasznie okaleczone (ponad 20 ran i liczne obrażenia wewnętrzne). Bardzo prawdopodobne, że padł ofiarą swojego współtowarzysza (albo współtowarzyszy), który podobnie jak on musiał sobie radzić bez internetu oraz gier online. Nie będziemy jednak spekulować. 

Tak mniej więcej wyglądają takie obozy: 

32 komentarzy