Co wolicie, proste klasy czy rozbudowany podział na subklasy?

Lineage 2 revolution revenue december 2018

Dzisiaj mam dla Was kolejny tekst pogadankowy, który nie da jasnych odpowiedzi, a jedynie posłuży do pociągnięcia Was za język. Chciałbym bowiem wiedzieć, czy wolicie proste systemy klasowe w grach MMORPG, czy jednak stawiacie na ewoluowanie klas w specjalizacje i subklasy?

W większości gier MMORPG w zasadzie obowiązuje jedna z dwóch opcji. Albo gramy Nekromantą do samego końca, albo z kolejnymi poziomami awansuje on na Mistrza Wszeteczności, będącego „ostatnią formą” tej klasy. Oczywiście do czasu, bowiem następny dodatek doda kolejną ewolucję, dzięki której były Nekromanta, a obecny Mistrz Wszeteczności, zmieni się w Arcylicza Zmierzchu. Wiecie, co mam na myśli?

Przyznam szczerze, że osobiście skłaniam się ku takim właśnie ewolucjom. Lubię rozpoczynać grę, jako bezklasowiec (Novice), aby z czasem wybrać pierwszą klasę, np. Thief. Potem mój Thief awansuje w Assassina (chociaż mógł w Rogue’a!), a z czasem robię z niego Assassin Crossa. Po wielu aktualizacjach pojawia się możliwość kolejnego rozwoju do Guillotine Cross i mimo, że to właściwie tylko nazwa i nic realnie się nie zmienia, to cieszę się z takiej możliwości. Mam bowiem uczucie, że moja postać wspina się po szczeblach swojej klasy, rozwija się i ciągle awansuje.

Zdaję sobie jednak przy tym sprawę, że w większości przypadków dalsze awanse są właśnie jedynie symboliczne. Dostajemy nową nazwę, jakąś ikoniczną umiejętność, ale realnie nasz gameplay nie ulega przemianie. Największa zmiana jest właśnie na początkowym rozdrożu, kiedy decydujemy o tym, w czym nasz bohater będzie się specjalizował.

Czym to się różni od standardowego systemu w ramach którego już przy tworzeniu postaci wybieramy jej klasę? Teoretycznie niczym, w praktyce odnoszę jednak wrażenie, że heros powinien awansować. To w zasadzie kosmetyczna głupotka, ale mi po prostu pasuje do aspektu „RPG” w gatunku MMORPG. Oczywiście możecie się ze mną nie zgadzać.

Pewnym kompromisem pomiędzy jedną, a drugą opcją są specjalizacje. Specjalizacja w obrębie danej klasy postaci to taka „mini-klasa” lub też „subklasa”. Pod warunkiem oczywiście, że faktycznie zmienia działanie, możliwości, czy też rolę danej profesji.

Zdecydowanie wolę takie rozwiązanie, niż tuzin tych samych Paladynów, o tych samych umiejętnościach, którzy niczym się miedzy sobą nie różnią. Dobrze zaprojektowany system specjalizacji nie daje dwóch dodatkowych zdolności danej klasie, ale faktycznie na nią wpływa, co jest przeze mnie pożądane.

Pora zatem na przykłady. Lubię stary system klasowy z Lineage 2 oraz Ragnarok Online, chociaż zdaję sobie sprawę, że w pewnym momencie kolejne awanse są już czysto symboliczne. Niemniej zawsze ciepło będę wspominał drogę od Dark Mystica, przez Spellhowler i na Storm Screamerze kończąc.

Równocześnie lubię specjalizacje w World of Warcraft, chociaż wierzę, że mogłyby one zostać bardziej dopracowane w przypadku niektórych klas postaci. Chwalę sobie również elitarne specjalizacje w Guild Wars 2 i pragnąłbym, aby rozwój profesji oparł się właśnie o tę mechanikę – przydałoby się więcej zróżnicowanych opcji.

Nie jestem jednak zadowolony z rozwiązania obecnego w Final Fantasy XIV. Klasyczny awans od Archera do Barda jest tutaj ogromnym przeskokiem – dostajemy pakiet nowych umiejętności i mechanik, co zachwyca. Niestety, dla mnie jedynie przez krótką chwilę, bowiem po godzinach spędzonych z Bardem okazuje się, że ostatecznie w Final Fantasy XIV rozwój postaci zanika. Każdy Bard będzie taki sam: skupi się na tych samych statystykach, będzie posiadał ten sam ekwipunek oraz te same zdolności.

Brakuje mi tutaj drobnej customizacji, czy prostej specjalizacji, w ramach której Bard będzie lepiej supportował drużynę, czy zadawał nieco większe obrażenia. Niby drobnostka, ale ja po prostu uwielbiam zróżnicowanie oraz możliwość kombinowania.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy podzielają moje zdanie. Wiem, że gracze często wolą prostotę i nie dziwię im się. Skoro i tak w Sieci pojawi się zaraz poradnik „Łotrzyk 101: Specjalizacje, subklasy, talenty, kamienie mocy” to po co komu nadmiar możliwości, skoro i tak zwyczajnie się one zmarnują.

Niemniej przyznam Wam szczerze, że ja to lubię tę ułudę możliwości, nawet, gdy jest ona kłamstewkiem lub zwykłą iluzją. Z tego powodu chętniej pogram czymś tak cudacznym jak Chloromancer niż zwykłym magiem, który nigdy nie otrzyma szansy rozwoju, awansu, czy też specjalizacji.

Jak jednak jest z Wami, moi drodzy? Zadowalacie się zwykłym Warriorem, czy wolicie rozwinąć go w Duelistę, bądź Berserkera?

Zobacz także

16 komentarzy