Czy kiedykolwiek stresowaliście się w MMO?

Jordan

I znów przybywam z postem z Reddita. Tym razem poruszymy kwestię stresowania się w grach. Niby głupota, prawda? W końcu granie powinno sprawiać przyjemność i radość. Oczywiście, są tytuły w których człowiek się irytuje, a wszelkie gry skupione dookoła rywalizacji, często wywołują złość, czy agresję. Dzisiaj jednak chciałbym skupić się na czymś innym – na stresie.

Stąd pytanie do Was, czy kiedykolwiek stresowaliście się w grze MMO? Ewentualnie, co Was stresuje w grach sieciowych? Może rywalizacja z innymi, czy po prostu PvP? Naciskanie na Was, że robicie za mały DPS? Przymus posiadania odpowiedniego buildu/ekwipunku? Jakieś wyzwania na czas lub na wysokim poziomie?

Niie będę Wam opowiadał historii z moich młodzieńczych lat, kiedy to było się smarkiem przed mutacją w gildii pełnej „tych dorosłych”. Zamiast tego przytoczę w zasadzie nie tak dawne wydarzenie, jakie miało miejsce niedługo po premierze Battle for Azeroth, w World of Warcraft.

Wróciłem do króla MMORPG i całkiem solidnie wciągnąłem się w rozgrywkę. Trafiłem do gildii, zaaklimatyzowałem się i szykowałem wraz z ekipą na pierwszy rajd w dodatku, czyli Uldir. Musicie przy tym wiedzieć, że od 2 lat jestem raczej niedzielnym graczem, bowiem nie mam czasu zaangażować się w jeden tytuł na poważnie (chociaż bardzo bym chciał!).

Niemniej w World of Warcraft wsiąkłem i faktycznie grałem znacznie więcej, niż zazwyczaj. Doszło nawet do tego, że byłem liderem drugiej grupy rajdowej i miałem poprowadzić graczy na Uldir. O ile mnie pamięć nie myli, nasze starcie z tym rajdem nie było takie złe, jak oczekiwałem, ale tyle co ja się nastresowałem, to jedynie moja narzeczona wie. Czytanie taktyk i wkuwanie ich na pamięć, upewnianie się, że każdy wie, co ma robić, że wszyscy są odpowiednio przygotowani (gear, jedzenie, enchanty, gemy).

Doszło do tego, że przed rajdem chodziłem zestresowany, a po zakończonej zabawie, napięcie wcale ze mnie nie schodziło. Pewnie czyta się to Wam dziwnie, że stary facet przejmował się takimi pierdołami, ale wyobraźcie sobie, jaki to było zaskoczeniem dla mnie! Nie przerażają mnie wystąpienia publiczne (właściwie czuję się na nich jak ryba w wodzie), uwielbiam improwizować, jestem raczej osobą towarzyską – stres nie wynikał zatem ze strachu przed ludźmi, czy bycia piwniczakiem.

Obawiałem się, że przez mój brak doświadczenia w kierowaniu drużyną rajdową, nasz wypad zakończy się fiaskiem. Koniec końców uznałem jednak, że zwyczajnie się do tego nie nadaję. Za dużo nerwów mnie to kosztuje, nie sprawia żadnej satysfakcji, ale przynajmniej spróbowałem, więc nie mogę pluć sobie w brodę, że stchórzyłem.

Zauważyłem jednak jedno. Po wspomnianym wyżej wydarzeniu, faktycznie częściej szukam gildii w grach, które aktualnie testuję. Jak wspominałem, nie mam już czasu na pełne angażowanie się w MMO i bawię się raczej z doskoku, tak wciąż staram się przyłączyć do jakiejś gildii i nawiązywać znajomości.

Zdecydowanie unikam bycia liderem, ale równocześnie często awansowany jestem na oficera, z czym o dziwo nie czuję się źle. Po mojej przygodzie z World of Warcraft chętnie pomagam przy organizowaniu grupy rajdowej, czy innych aktywnościach, póki sam nie muszę przejąć sterów dowodzenia. Zdaję sobie bowiem sprawę, że żaden ze mnie pro gracz, abym miał kimkolwiek przewodzić.

Jak jest z Wami, moi drodzy? Czy podczas Waszych przygód z grami MMO, mieliście jakieś stresowe sytuacje? Coś, co sprawia, że się denerwujecie i macie ochotę zrezygnować z grania?

Zobacz także

31 komentarzy