Elder Scrolls Online hejtowany za swoją pazerność. Za mało rzeczy dostajemy za darmo

162914 screenshot 01 l

Nie istnieje idealna gra MMORPG. Każdy produkt posiada wady, które w mniejszy lub większy sposób oddziałują na rozgrywkę. 

Kilka dni temu na Redditowym profilu Elder Scrolls Online wybuchła gruba "afera", która dotyczyła zawartości Item Shopu gry, ale także polityki Zenimax Studios w stosunku do graczy. Dyskusja była, baa, nadal jest tak ożywiona, że liczba komentarzy przekroczyła już liczbę 500!

W skrócie rozchodzi się o to, że Elder Scrolls Online posiada 74 różne rodzaje mountów, ale tylko cztery z nich można zdobyć za darmo (w czasie gry). Za resztę musimy zapłacić Crownsami lub wylosować ze skrzynek, które również kosztują określoną ilość Crownsów. 

Wierzchowce posłużyły oczywiście za przykład, bo problemy dotyczą również petów, skinów, dekoracji do domku i innych rzeczy, które w większości przypadków można zdobyć wyłącznie za płatną walutę. Fanom nie podoba się, że kupując Elder Scrolls Online w modelu B2P, dostajemy tak mało rzeczy do zdobycia z poziomu gry. Nawet jeśli dotyczy to „kosmetycznej” części gry, która nie wpływa na rozgrywkę. 

W sumie mają rację. Płacąc te 60-120 zł (plus ewentualne koszty dodatków oraz DLC) mamy prawo oczekiwać, że outfit, zwierzątko lub wierzchowca zgarniemy za darmo. Nic z tego. Okazuje się, że kolejny raz trzeba sięgnąć do kieszeni. 

Według fanów ESO już nawet Star Wars: The Old Republic wygląda pod tym względem lepiej. Hmm…

Zobacz także

65 komentarzy