Jeśli nie możesz wydać gry w Europie samodzielnie, to nie wydawaj jej wcale?

G%c5%82owny logo mmo


Kupię: Dobry wydawca gier w Europie

Stan: Może być używany

Rok produkcji: Bez znaczenia

Pojemność: Duże, stabilne serwery

Marka: Koniecznie coś nowego

Przebieg: Bez żadnych wpadek

Moc: Brak Pay-to-Win

Model: Preferuję Buy-to-Play

Paliwo: Opcjonalny Item Shop z przedmiotami kosmetycznymi

Faktura: pełny VAT


Takie ogłoszenie, ale wypełnione lepiej, chciałbym umieścić, jako potencjalny twórca, który szuka wydawcy gier w Europie. Ostatnie lata udowodniły mi bowiem, że ze świecą szukać firmy, która jest w stanie porządnie zadbać o wydawany przez siebie produkt.

Odnoszę nawet wrażenie, że jeśli deweloper nie jest samemu w stanie wydać swojego produktu w Europie to… zwyczajnie nie powinien tego robić.

Za dużo mamy przykładów, w których gra nie była zła, ale chciwy wydawca postanowił wpompować do niej bogaty Item Shop. Zresztą, sami jesteście w stanie wymienić zarówno tytuły Free-to-Play oraz Buy-to-Play, w których bez sięgnięcia do portfela nie pogracie z przyjemnością. I co najgorsze, te tytuły same w sobie takie nie były. Dopiero wprowadzone przez wydawcę zmiany sprawiły, że skończyło się, jak skończyło.

Z drugiej strony mamy również odgrzewane kotlety z Azji, które u nas wydawane są, jako płatne produkcje. Oczywiście, karmieni jesteśmy obietnicami o braku Pay-to-Win lub kosmetycznym Item Shopie, a potem rzeczywistość brutalnie uderza nam talerzem w twarz. Firmy zapominają, że my nie jesteśmy konsumentem z Azji, chociaż i u nas wielorybów nie brakuje.

To jednak nie jest w tym wszystkim najgorsze. Tragiczną sytuację mamy jednak wtedy, gdy wydawca uzależniony jest od twórcy gry. Jest jakiś problem, awaria lub chce się wprowadzić zmiany – w takich chwilach zazwyczaj trzeba zgłaszać się do deweloperów o pomoc. Ci z kolei nie będą na każde skinienie wydawcy, nie wydadzą odpowiedniej łatki w 3 sekundy, a do tego nie wszystkie zmiany są z ich poziomu możliwe. Również nie na wszystkie się zgadzają. W efekcie „taki mamy klimat” i gra mogłaby działać lepiej, ale nie i basta.

Potem kończy się na tym, że serwery są nieaktywne przez kilka dni, bo wydawca nie ma narzędzi, aby naprawić problem. Ewentualnie dostajemy wersję pełną błędów, a co sprytniejsi gracze wiedzą o nich z oryginalnych serwerów i bez skrupułów je wykorzystują. Kończy się to zazwyczaj na rollbackach, psuciu ekonomii, czy refundach i strajkach graczy.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że wydawcy gier sieciowych/MMO w Europie są zwyczajnie… średnich lotów, aby nie napisać gorzej. Nie pamiętam już tytułu, który wydawany byłby przez kogoś z zewnątrz u nas i nie miałby żadnych problemów, czy kontrowersji. Nawet jak zmieniają się i dana gra przechodzi z ręki do ręki, to wciąż są jakieś afery.

Wiem, że to co napiszę jest oczywiste, ale jeśli deweloper chce wydać grę w Europie to moim zdaniem powinien zrobić to samemu, albo wcale. Jasne, że przez to wielu tytułów byśmy nie otrzymali, bo nie wszystkich stać na to przedsięwzięcie. Do tego niektórzy wydawcy chętnie kupują leciwe lub zwyczajnie słabe gry, aby nie tyle wydać, co szybko spieniężyć je u nas.

Twórca z kolei w takiej sytuacji jedynie zyskuje, bo skoro i tak nie planował samemu wydawać gry u nas, to w ten sposób pozbywa się problemu, a w dodatku na nim zarabia. Ja z kolei piszę to z perspektywy gracza, który dosyć ma patrzenia, jak gry się zwyczajnie marnują. Przecież mogło być dobrze! Samemu chętnie kupiłbym porządną grę bez Pay-to-Win, a w zamian zaoferowałbym aktywne granie oraz nabywanie przedmiotów kosmetycznych. Nie jest to chyba zła transakcja, prawda?

Jakby tak się zastanowić, to zobaczcie sami – największe, najbardziej istotne produkcje MMORPG wydawane są przez swoich twórców. Wyjątkiem tutaj jest Black Desert, ale tytuł ten miał właśnie swoje kontrowersje dookoła Pay-to-Win. Jeśli deweloper odpowiada bezpośrednio za swoją grę, to w jego interesie jest, aby była ona wystarczająco uczciwa dla graczy.

Dodatkowo, on sam odpowiada za problemy oraz błędy, a do tego może na wszystko reagować bezpośrednio. Nie jest również uzależniony od nikogo z zewnątrz. Unikamy w ten sposób sytuacji w której możemy powiedzieć, że gra X była dobra, tylko wydawca Y okazał się do bani.

To tyle z mojej strony. Czy Waszym zdaniem w Europie jest jakiś wydawca godny uwagi? Jeśli tak, to kogo byście wskazali jako firmę, której warto zaufać? Komu powierzylibyście takie np. Lost Ark Online, na które tak długo czekamy i w które prawie każdy chciałby zagrać bez przymusu korzystania z rosyjskiej wersji i VPN-ów?


Za powyższy felieton odpowiada PefriX, czyli ja.

Zobacz także

11 komentarzy