Miliony Rosjan nie mogą grać w WoW-a, EVE Online czy Guild Wars 2

O putin facebook

A za wszystkim stoi… polityka. 

Zacznijmy jednak od samego początku. Jakiś czas temu Rosja wdrożyła do siebie bardzo surowe prawo antyterrorystyczne, dzięki któremu komunikatory lub aplikacje internetowe miały dostarczać tamtejszym służbom „możliwość deszyfrowania wiadomości”, czyli tak naprawdę podglądania naszych rozmów, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jeden z komunikatorów – Telegram – postawił się rozporządzeniu, co niestety nie skończyło się dobrze. 

Decyzją moskiewskiego sądu, Telegram został właśnie oficjalnie zablokowany na terenie Rosji, a wraz z nim prawie 20 milionów adresów IP pochodzących głównie z serwerów Google lub Amazona. 

To niestety wpłynęło również na rynek gier MMORPG. Od poniedziałku większość mieszkańców Rosji nie może się połączyć z serwerami (#1, #2) World of Warcraft, EVE Online i paru innych dużych tytułów. Takie Guild Wars 2 zostało całkowicie zablokowane, co potwierdziła już nawet ArenaNet. 

W ten właśnie sposób polityczne sprawy dotknęły Bogu ducha winnych osob, którzy chcieli jedynie miło spędzić czas w wirtualnym świecie Azeroth lub Tyrii. Niestety, tacy gracze muszą cierpliwie czekać, aż sprawa z Telegramem zostanie załatwiona, ewentualnie skorzystać z jakichś VPN-ów, które jednak nie zapewnią takiej wygody jak wcześniej. 

Żeby tylko nie wpłynęło to na kondycję naszych ulubionych tytułów MMORPG. Zakładam, że Rosjanie byli bardzo ważną (i liczną) częścią World of Warcraft czy EVE Online. 

43 komentarzy