W Final Fantasy XIV szaleje morderczy Red Chocobo, nie mający litości dla graczy

Ffxiv red comet chocobo

Fani serii Final Fantasy wiedzą oczywiście, czym są Chocobo. To w zasadzie jedne z najsłabszych stworzeń, które przede wszystkim służą nam jako środek transportu lub rodzaj towarzysza. Nikt nigdy nie przywiązywał wagi do ich siły (a raczej braku), bowiem służyły jako maskotka, która pojawiała się przy mini-grach w stylu np. wyścigów.

Chocobo przewijają się przez całą serię Final Fantasy i nie inaczej jest w Final Fantasy XIV, gdzie pełnią rolę pierwszego wierzchowca, jak i kompana w walce. Nie wszyscy gracze serii zdają sobie jednak sprawę, że w grach Square Enix spotkać można specjalną odmianę Chocobo, znaną, jako Red Chocobo. Jak możecie się domyślać, to krwiożercza, śmiercionośna wersja, będąca niebezpiecznym przeciwnikiem, którego nie powinno się lekceważyć. No chyba, że chcecie mieć zrzucony na głowę meteoryt.

Red Chocobo to w zasadzie mem serii Final Fantasy. Występował już w Final Fantasy II! W takim Final Fantasy Tactics grupa Red Chocobos przez długi czas była ścianą dla graczy, bowiem katowała ich meteorytami zrzucanymi na głowę. W Final Fantasy XII można spotkać takiego jegomościa na poziomie 99, ale nie jest to łatwy wyczyn – to relatywnie rzadki przeciwnik, ale z wartościową nagrodą.

W Final Fantasy XIV Red Chocobo już debiutował raz, jakieś dwa lata temu, w ramach Return to Ivalice, czyli rajdzie będącym ukłonem właśnie w stronę FFXII. Wtedy nasz przyjemniaczek dosłownie masakrował graczy i wygląda na to, że powrócił do MMORPG-a, by znów wcielić się w koszmar. Co ciekawe, warto odnotować, że Yasumi Matsuno pracował przy Final Fantasy Tactics, pracował również przy Final Fantasy XII oraz odpowiada za wspomniany rajd. Przypadek?

Przejdźmy jednak do teraźniejszości (o ile dotrwaliście do tego momentu). Red Chocobo powrócił do Final Fantasy XIV, jako Red Comet, a wszystko w ramach aktualizacji 5.35. W ramach nowości pojawił się system „critical engagements”, który pozwala się graczom zapisać do bitew odbywających się w nowej strefie, Bozjan Southern Front. Jedną z takich potyczek jest właśnie walka ze wspomnianym Red Comet.

Dalszego przebiegu historii raczej nie muszę Wam opisywać – działa tutaj ten sam schemat. Pojawia się Red Chocobo, który przywołuje meteoryty na głowę graczy, zamieniając ich życie w cierpienie. Podobno wyzwanie faktycznie jest wymagające i sprawia trudności. Kluczem jest nauczenie się unikania meteorytów. Zaznaczam jednak, że Red Comet nie jest wrogiem nie do zdarcia (profesjonalni gracze Final Fantasy XIV mogą odetchnąć z ulgą), a jedynie dla przeciętnej osoby podobno jest faktycznie ścianą, którą trzeba jakoś pokonać.

Warto również zaznaczyć, że masakrujący graczy Red Chocobo stanowił realne zagrożenie jedynie przez pierwsze 3 dni. Potem sporo osób nauczyło się reagować na jego mechaniki i już nie stanowi aż takiego niebezpieczeństwa. Patrząc jednak po wpisach w mediach społecznościowych, sporo osób wciąż nie radzi sobie z Red Comet. I dobrze, ta legenda niech żyje wiecznie :).

Zobacz także

10 komentarzy