Ból, Smutek i Dramat, czyli Najgorsze gry MMORPG 2017 roku

Dodany przez Hakushi ponad 6 lat temu
3 6094
Ból, Smutek i Dramat, czyli Najgorsze gry MMORPG 2017 roku

Rok 2017 był dla gatunku MMORPG jednym z najtragiczniejszych w ostatnich latach. Niestety, w ubiegłym roku wydawcy nie popisali się i w mojej ocenie nie wykorzystali gigantycznego zapotrzebowania, jakie panuje od kilku lat w naszym ukochanym gatunku. Przez tą sytuacje zaczęły pojawiać się opinie, że twórcy zwyczajnie postanowili porzucić ten gatunek gier i skupić się na czymś nowym.

W końcu, jak argumentowali, w 2017 ilość gier stricte MMORPG można było policzyć na palcach jednej ręki, jeszcze gorzej sprawa wyglądała w przypadku ilości DOBRYCH gier, tam w mojej ocenie znalazło się miejsce dla trzech tytułów. Pomimo tego, wydaje mi się, że są to zwykłe bzdury, nakręcane przez panikarzy i ludzi żyjących z tworzenia dram. Dlaczego tak myślę? Cóż, przekonacie się w niedługim czasie, bo mój redakcyjny kolega – guru, pracuje nad czymś…

Ale dość dram, spoilerów. Czas na narzekanie, krytykowanie, niszczenie marzeń i czas, aby, powiedzieć jak jest. Dlatego też zabieram was w podróż, cofniemy się w czasie aż o, uwaga… 7 dni i zaprezentuje wam najgorsze gry roku 2017, jednak jeszcze na moment się zatrzymajmy i przypomnijmy sobie 3 najlepsze gry mijającego roku, wybrane przez Was – naszych czytelników.

1. MU Legend

2. Albion Online

3. The Secret World Legends

Dobra, wszystko sprawdzone, gotowe? W takim razie zapinajcie pasy i zaczynajmy….

4. Revelation Online

Tak, dobrze widzicie, na czwartym miejscu najgorszych gier 2017 roku znajduje się Revelation Online. Część osób, które pamiętają mój dawny artykuł, o tej grze powinna pamiętać, że dość mocno chwaliłem grę od My.com. Tak też było, jednakże w moim podsumowaniu było, że jest to niezła gra na kilka miesięcy ot, tak – żeby jakoś zapchać czas w oczekiwaniu na inny, ciekawszy tytuł.

Największym problemem Revelation, który poniekąd zapewnił obecność tego tytuł tutaj, jest fakt, że gra jest nieprawdopodobnie schematyczna i monotonna. Każdego dnia musimy wykonywać te same zadania, nawet nie istnieje coś takiego, jak rotacja dziennych zadań. No dobra, istnieje, w 2 przypadkach są 2 warianty zadań i tyle – Masakra.

Drugim problemem gry, który po części wskazaliście Wy, jest styl graficzny. Nie ukrywajmy, nas graczy z Europy nie fascynują klimaty wschodnie, mocno nasycone wschodnim humorem i stylem „bajkowym”. Tak już jest, że wolimy coś bardziej naszego, normalnego, średniowiecznego?

No dobra, a teraz najważniejsze, powód #1, dla którego ta gra tutaj jest. Na Revelation Online czekałem ponad 5-6 miesięcy, byłem zafascynowany tym tytułem, nie dlatego, że ładna grafika, ale dlatego, że gra posiadała unikalne klasy postaci i jak się wtedy zdawało bardzo ciekawy system walki, połączony z non-targetem. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna, Revelation rozczarowało w 80%, nie tylko mnie, ale także mnóstwo osób, z którymi grałem. Klasy były ciekawe, natomiast system walki i nontarget nie spisywały się już tak, jak to sobie wymarzyłem – rozczarowanie.

Ostatnim powodem jest… koszt. Revelation Onlie kosztowało 60 milionów dolarów. Taka gigantyczna ilość kasy, jednak nie wiem, na co wydano te pieniądze, na nowe auto prezesa, komputery w studiu deweloperskim czy krzesełka z masażem dla każdego pracownika? Bo patrząc na grę nie widze tutaj tych pieniędzy. Przypomnę, że taki Black Desert Online kosztował… 11 milionów. Myślę, że to rozjaśniło sprawę i jesteście teraz ze mną zgodni, że ta gra musiała znaleźć się na tej liście.

3. Guardians of Ember

Teraz zacznie się zabawa, bo przed nami miejsce trzecie – Guardians Of Ember gra, która pretendowała do pokonania takich tytułów jak: Path of Exile czy Diablo. Co wyszło ostatecznie? No co tu dużo mówić, tragedia, nuda i zwyczajnie bieda – w sumie patrząc na tę listę, to te 3 słowa to synonimy większości gier wydanych w ubiegłym roku, no nic, zanurkujmy w ten tytuł i zobaczmy jego „wspaniałą ofertę”.

Guardians of Ember to Hack’n’Shlash, który ma w sobie wiele elementów z gier MMORPG. Gra została stworzona przez twórców takich tytułów jak: Runes of Magic i Dragon's Prophet. Więc wydawałoby się, że dostaniemy całkiem niezły produkt. Po raz kolejny rzeczywistość jest dla nas okrutna, GoE to ładne, drogie pudełko, w którym znajdziemy… 3 kawałki ziemniaków, może to brzmi śmiesznie, ale naprawdę, gra nie oferuje wiele.

System graficzny jest bardzo słaby, gra zwyczajnie jest brzydka, a od tego niesamowicie nasycona azjatyckością. Co mnie najbardziej „wystraszyło” to fakt umieszczenia w kreatorze postaci… małej słodkiej dziewczynki w majteczkach… Na ogół jest tak, że gry tego typu są brutalne, pełne potworów, krwi i hardkorowości, więc jasne jest, że nie powinniśmy tam zobaczyć czegoś takiego.

Niestety Guardians of Ember nie ma w sobie żadnej z tych cech, gra jest bardzo prosta, mało wymagająca, umiejętności tragiczne i sztywne, świat gry, taki sobie, ani to ujmujące, ani znowu takie tragiczne, jak cała reszta. Kreator postaci, ubogi, prosty – nie spodziewałem się niczego więcej. Jedyne co jest na plus to w sumie buildy postaci, są nawet ciekawe, jednakże i tutaj jest problem, jest ich mało, niewiele klas, niewiele kombinacji, cóż może i to się kiedyś poprawi.

Ostatnie, o czym wspomnę, to kwestia, że gra jest w Early Acces i kosztuje… uwaga 54zł (w czasie winter sale po 19zł). Jest to zdecydowanie za dużo, bo za taką cenę możemy zakupić o wiele lepsze tytuły, które po prostu są dobre. Tyle.

2. Titan Siege (PL)

Przed nami tytuł, który uplasował się na miejscu drugim, oto Titan Siege w wersji Polskiej. Przede wszystkim gra nie jest pierwszej świeżości, musicie o tym pamiętać. Druga sprawa to fakt, że jej elementy są bardzo przestarzałe, silnik fizyczny jest po prostu pobugowany, każdy, kto w tej grze skakał wie o czym mówię.

Kolejnym problemem jest znowu ubogi system kreacji postaci, ilość klas do wyboru także odpycha. Różnorodność? No gdzie tam, po prostu klasy do wyboru to wojownik, tank, healer, mag tyle. Zero nowości, świeżości, to już przerabialiśmy.

Jeszcze gorzej sytuacja wygląda z grafiką, pomijam tutaj wcześniej wspomniany silnik fizyczny, bo elementy grafiki są po prostu średnie, o ile nie powiedzieć brzydkie. Gra ma poważne problemy z renderowaniem, świat doczytuje się na bieżąco i często znajdziemy jakieś błędy graficzne, które zwyczajnie psują nam doznania z gry. Tytuł powstawał w okolicach 2011-2013 roku, więc teoretycznie grafika powinna być na poziomie Guild Wars 2, Tery czy chociażby jakiegokolwiek z MMORPG-ów z tamtego okresu. Jeżeli chodzi o umiejętności, animację i tego typu elementy, to dla mnie jest to na poziomie Shaiya, która powstała w 2007 roku. Myślę, że to wyczerpuje temat jakości elementów zawartych w tej grze.

Powoli docieramy do końca, na minus zasługuje jeszcze ilość contentu, którego jest zwyczajnie mało, ilość graczy także nie zachwyca, a szkoda, bo PvP w tej grze nie jest aż tak złe, jak cała reszta. Mogę śmiało powiedzieć, że gdyby ta gra zadebiutowała w 2013-2014 roku, to mogłaby zgromadzić całkiem sporą liczbę graczy, ale tylko pod warunkiem poprawionego silnika fizycznego i optymalizacji grafiki.

1. Phoenix Dynasty Online 2

Teraz czas na naprawdę ostrą jazdę, bez trzymanki! Najgorszą grą roku 2017 zostaje… Phoenix Dynasty Online 2. Przyznam szczerze, że o tym tytule dowiedziałem się dopiero przy okazji publikacji materiału wideo na naszym kanale. Na początku sądziłem, że to leciwy tytuł z 2008 roku, który po prostu trzyma się, bo utrzymuje całkiem niezłe standardy, jak na tamte lata.

Żałujcie, że nie widzieliście mojej miny, gdy odczytałem, że… jest to gra, która zadebiutowała w 2017 roku. Niezłe jaja ten 2017 nam sprezentował. W zasadzie problematyka tej gry jest taka, że ona oferuje klasycznie bossy, dungeony, jakieś PvP, małą liczbę klas do wyboru, które także nie są w żaden sposób urozmaicone. Generalnie, gdyby ta gra zadebiutowała nawet w 2010 roku, to mogłaby walczyć o tytuł najlepszej gry tego okresu. Cóż za ironia, że jest to kolejny tytuł, który przespał swoje czasy i debiutuje teraz.

No dobra, przejdźmy dalej, dlaczego umieszczam tę grę na pierwszym miejscu? Z prostego powodu, twórcy reklamują ją jako old-school. Chyba teraz rozumiecie, o co bije, mamy rok 2017, ilość gier MMORPG jest mała, zapotrzebowanie graczy duże, każdy oczekuje czegoś nowego, ładnego, świeżego jak Black Desert czy Blade & Soul, natomiast my dostajemy grę w stylu 2008, nasyconą azjatyckością, na litość boską! Przestańcie nam robić taką krzywdę.

W obliczu, gdy na rynku 3/4 tytułów jest old-schoolowa: Metin 2, Aion, Guild Wars, Lineage II, Shaiya i dziesiątki innych nie potrzebujemy kolejnego tytułu tego typu. Nie wiem, czy twórcy gry nie czytają portali o grach MMO, nie sprawdzają list najczęściej granych, czy o co chodzi. Może to kwestia ich niespełnionych ambicji deweloperskich? Nie mam pojęcia, na pewno nie takiej gry oczekiwaliśmy w 2017 roku i koniec kropka.

Ah, 2017… ty żartownisiu.

Na ogół, mam wrażenie, że 2017 zrobił nas po prostu w konia, stwierdził, że od teraz będzie 10 lat młodszy i zaprezentuje nam tytuły, które powinny zostać opublikowane w tamtym czasie. Kończąc tę smutną i brutalną podróż, która swoją drogą była dla mnie bardzo trudna, bo naprawdę, jak kocham gry MMORPG, to te tytuły nie tyle, co zawiodły, ale po prostu wielokrotnie zraniły i nie spełniły moich oczekiwań.

Na szczęście wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że 2018 będzie znacznie lepszy, co więcej wróci na odpowiednie tory i dostaniemy to, na co wszyscy czekamy. Dajcie znać w komentarzach czy zgadzacie się z moimi typami, może dodalibyście coś jeszcze do tej listy? Piszcie!


3 Komentarzy


Ostatnie gry

Najnowsze filmy z naszego YouTube