Epic Games i Riot Games na tle afery Blizzard-Chiny

48864054058 d635f770ba k 770x513

Wybaczcie za skrót myślowy w postaci „afera Blizzard-Chiny”. Mam tutaj na myśli ostatnie wydarzenia, o których mogliście poczytać tutaj i tu. Pewnie część z Was ma już dosyć, ale obawiam się, że temat będzie jeszcze przez kilka dni wałkowany. Wychodzą bowiem na światło dziennie nowe rewelacje, a ta problematyczna sytuacja dotarła nawet do telewizji zagranicznej, ale również i naszej, np. TVN24.

Doszło nawet do tego, że politycy wypowiadają się w na ten temat. Całość z kolei zgrała się idealnie z nowym odcinkiem South Park, który porusza właśnie sprawę Chin i ich oddziaływania na rynek. Przypadek?

Jeśli ten wpis na Twitterze jest prawdziwy, to ciężko bronić Blizzarda, że zrobił słusznie (w końcu gracz złamał zasady, które sam zaakceptował). Wymagając bowiem apolityczności nie można samemu robić zupełnie inaczej – to zwyczajna hipokryzja. Coś czuję, że o całej sprawie po tygodniu wcale nie zapomnimy, chociaż mogę się mylić.

Chciałbym dodać tutaj dwa, inne, ale mniej lub bardziej powiązane wątki. Do całej sytuacji wmieszało się bowiem Epic Games. Firma zadeklarowała, że gracze Fortnite mają swobodę wypowiedzi i nie muszą obawiać się żadnych kar czy konsekwencji. Mogą wyrażać swoje poglądy na tematy polityczne czy te, związane z prawami ludzi – nikt nie dostanie bana, czy to zwykły, czy profesjonalny gracz, czy też „content creator”.

Prezes Epic Games, Tim Sweeney również potwierdził całe oświadczenie na Twitterze i dodał, że Tencent, mimo sporych udział w jego firmie, nie ma na nią takiego wpływu, jakby się mogło wydawać. Czas pokaże, czy Epic Games dotrzyma słowa.

Z drugiej strony mamy za to Riot Games, które podobno cenzurowało „Hong Kong” podczas transmitowania Worlds 2019. Na Reddicie również znajdziecie odpowiedni post. Wynika z niego, że Riot Games, które jest w 100% własnością Tencent, wprowadziło cenzurę prewencyjną. Czasami usłyszycie na wizji od jakiegoś komentatora „Hong Kong”, ale w wielu przypadkach nazwa zostaje skrócona do prostego „HK”.

Nawet wywiad z drużyną Hong Kong Attitude, który miał być przeprowadzony na żywo, został opóźniony i podobno w efekcie puszczono nagranie z niego. Wszystko po to, aby nie było powtórki z wydarzeń u Blizzarda. Bierzcie jednak pod uwagę, że są to jedynie spekulacje.

Samo Riot Games zaprzecza oskarżeniom o stosowanie cenzury prewencyjnej. Są zaskoczeni, że podczas transmisji unikano podania pełnej nazwy drużyny Hong Kong Attitude, a korzystano z HKA i pracują nad tym, aby sytuacja się nie powtórzyła. Nie zabraniają bowiem nikomu używać słów „Hong Kong”. Być może zatem pracownicy sami tak zdecydowali, chcąc uniknąć ewentualnych problemów. Raczej nie dowiemy się, jak było naprawdę.

Ze swojej strony dodam tylko, że jak sami widzicie, sprawa odbija się całkiem szerokim echem. I naprawdę jestem ciekaw, czy za tydzień o wszystkim zapomnimy, czy też:

„Ruszyła maszyna już nikt nie zatrzyma
Kto wejdzie pod koła ten uciec nie zdoła”


Za powyższy wpis odpowiada PefriX, czyli ja.

Zobacz także

20 komentarzy